Wielka powódź roku 1938 w Paczkowie

0

W czerwcu miną dwa lata od tragicznej w skutkach powodzi w Dziewiętlicach, która przyniosła wielomilionowe straty w infrastrukturze, uprawach, inwentarzu i zabudowie mieszkalnej. Woda wyrządziła ogromne szkody właścicielom kilkudziesięciu gospodarstw, a wielu z nich straciło dorobek całego życia. Wszyscy mamy również w pamięci „powódź tysiąclecia” z 1997 r. która poczyniła zniszczenia na niespotykaną od dawna skalę. Powodzie z 2009 i 1997 roku to jednak tylko jedne z bardzo wielu, które nawiedziły nasze miasto i pobliskie wioski w ich długiej historii. Wielka woda pustoszyła Paczków co najmniej kilkunastokrotnie.

Pierwsza odnotowana przez kronikarzy wielka powódź miała miejsce w 1333 r – ucierpiały wówczas co prawda głównie pola uprawne i łąki, miało to jednak fatalne skutki dla gospodarki młodego wówczas miasta. Kolejne odnotowane przez kronikarzy powodzie nawiedzały nasz gród w latach 1501, 1539, 1560, 1602, 1775.

W 1777 r. Paczków dotknęły aż dwie –  w lutym, wraz z zejściem lodu, który uszkodził most, oraz w maju. Wielka woda nawiedzała miasto również kilkakrotnie w XIX i na początku XX wieku.

Jedną z największych i najgroźniejszych powodzi była ta, która spustoszyła Ziemię Nyską w pierwszych dniach września 1938 r. Stan Nysy Kłodzkiej podniósł się wówczas o przeszło 5 metrów ponad poziom normalny, zalewając część miasta na wiele dni. Rzeka na kilku odcinkach zmieniła swoje koryto, a stare zostało zasypane rumowiskiem. Katastrofę wywołały opady z 25 sierpnia 1938 r.

Niezwykle interesujący i szczegółowy opis tamtych tragicznych dni znaleźć można w niemieckiej książce pt. „Das hochwasser zu Neisse 1938”. Jeden z rozdziałów poświęcony jest w całości wydarzeniom, które miały miejsce w Paczkowie. Dzięki uprzejmości autora tłumaczenia, pana Franciszka Jana Bajaka, zamieszczamy na naszych łamach pełen przekład wspomnianych fragmentów tej arcyciekawej publikacji sprzed 73 lat.

W nawiasach obok niemieckich nazw umieściliśmy ich współczesne polskie odpowiedniki. W miejscach, gdzie przetłumaczenie było niemożliwe znajdują się znaki zapytania. Jeśli ktoś z Państwa posiada wiedzę, jakich miejsc mogłyby dotyczyć poszczególne nazwy, serdecznie prosimy o kontakt. Pozwoli nam to na uzupełnienie artykułu, dzięki czemu będzie on miał szansę stać się jeszcze bardziej wartościowym.

 

 

„Das hochwasser zu Neisse 1938” – przekład Franciszek Jan Bajak (fragmenty) 

SPUSTOSZENIA W POWIECIE NYSKIM

 

Budynek w Kamienicy - powódź 1938W następstwie nieustających opadów deszczu, wody Nysy Kłodzkiej, Białej Głuchołaskiej wraz z dopływami, oraz wody małych rowów, potoków wiejskich 1 września osiągnęły taki poziom, że przy dalszych nieustannych opadach musiano brać pod uwagę ich wystąpienie z brzegów. Rankiem 1 września nad całym obwodem nyskim nastąpiło oberwanie chmury, które trwaniem i masą opadów przewyższyło wszystko, co dotąd miało miejsce.

W krótkim czasie wystąpiły z brzegów Nysa Kłodzka i jej dopływy, małe strumyki wiejskie i rowy wszelkiego rodzaju. Powódź musiała być brana pod uwagę.

Meldunki z Kłodzka i Bystrzycy Kłodzkiej dały powód ku temu, by już o godz. 8 rano w górnej części powiatu (Paczków i okolice) zagrożona ludność została zaalarmowana na wypadek niebezpieczeństwa powodzi. Straż, pomoc techniczna, formacje wojskowe, służby pogotowia, Niemiecki Czerwony Krzyż zostały postawione w stan gotowości. Ewakuowano budynki leżące w niecce powodziowej. Mieszkańców, zwierzęta gospodarcze i drobny inwentarz przeniesiono gdzie indziej. Alarmujące wieści z Kłodzka i Bystrzycy Kłodzkiej wpłynęły na wytypowanie właściwych miejsc strefy powodziowej oraz wprowadzenie odpowiednich środków zaradczych. (…)

(…) O godz. 16 potok Kamienica na odcinku REICHSSTRASSE Paczków – Złoty Stok (Reichenstein) w kierunku Kamienicy wypełnił się rwącym nurtem. Po godz. 16.30 drogi zostały zamknięte dla samochodów ciężarowych, a później dla wozów konnych. O godz.19 rozstawiono oddziały saperów w Paczkowie, Kamienicy i Gościcach. Alarmowanie grup powodzian było przeprowadzone dobrze i we właściwym czasie.

Utrata życia ludzkiego w bezpośrednim następstwie powodzi nie nastąpiła, także według dotychczasowych ustaleń utrata zwierząt gospodarczych i świń powinna być nieistotna. Przeciwnie jest z liczeniem strat w drobnym inwentarzu.

(…) W Paczkowie tymczasem ustawicznie podnosiła się woda, to oznaczało wielkie niebezpieczeństwo. O godz. 21.25 ostrzeżono mieszkańców trąbką strażacką, zablokowano wszystkie mosty.

(…) W Trzeboszowicach (Schwammelwitz) 15 zagród zostało ewakuowanych (ludzie i zwierzęta). Połączenie elektryczne obiecano przywrócić wkrótce. Trzy istotne mosty zostały zniszczone, tzn., zostały ciężko uszkodzone mosty na trasach przelotowych, tak, że nie nadawały się do przejścia. Do uporządkowania mostów wyznaczono prace obowiązkowe. Zaopatrzenie w żywność i wodę przeprowadzono właściwie. Służby alarmowe i informacyjne były należycie zorganizowane.

Także w Gościcach (Gostal) nie było strat w ludziach i bydle. Trzy budynki musiały zostać ewakuowane. Jednakże poszkodowani mieszkańcy wracali ponownie do swych domów. Szkody na polach są straszne, bowiem wszystkie pola znalazły się pod wodą. Zaopatrzenie w światło, wodę i artykuły żywnościowe jest bez zastrzeżeń.

Nie było szkód w budynkach. Alarm przeprowadzono o czasie. Masywne mosty nie zostały zniszczone, 10 ważnych mostów zostało podmytych. W Kamienicy droga krajowa częściowo została podmyta tak, że można było poruszać się tylko jedną stroną. Także tu znakomicie sprawiła się aktywna grupa saperów, tak, że nie było strat w ludziach i zwierzętach. Szczególnie dotkliwe straty były na polach, ponieważ bardzo wiele z nich znalazło się pod wodą. Cztery ważne mosty zostały podmyte. Musiano wysiedlić dwie rodziny – znalazły schronienie u sąsiadów. Nie było światła z powodu zerwania przez powódź masztów przesyłowych. W akcji ratowniczej jeden strażak złamał sobie żebra. Został położony w szpitalu w Paczkowie. Zaopatrzenie w wodę pitną i artykuły żywnościowe było regularne. Wysokość szkód w innych gminach powiatu nie może być wyliczona, ponieważ różne miejscowości są nieosiągalne z powodu powstałych uszkodzeń mostów. (…) Trzeba podkreślić, że alarm we wszystkich gminach ogarniętych powodzią wypadł nadzwyczaj dobrze. Szkody szacuje się na ponad 6 mln marek.

 

PACZKÓW ODCIĘTY PRZEZ WODĘ

W przeciągu czwartkowego popołudnia powódź nawiedziła Paczków w obrębie miasta. Równej tej, chyba jeszcze nigdy nie notowano. Strumyk Kamienica (Kamitzbach) przerodził się we wściekły nurt, był w stałym przyborze i wystąpił z brzegów, oraz zagroził wszystkim przyległym domom tak, że ok. godz. 17. odezwał się sygnał alarmu i wezwał zagrożonych do opuszczenia mieszkań.

WallstrasseW swym dalszym biegu masy wody porwały ze sobą mosty, płoty, stajnie, drewno budowlane itp. Szczególnie groźne było położenie przy moście na Kamienicy przy BERGMANSTRASSE (Pocztowa). Tutaj nurt mógł zaledwie pomieścić się pod łukiem mostu, zerwał masywne mury i wyrwał kawałek gruntu przy WALLSTRASSE (?) nr 20 aż z głośnym hukiem runęła oficyna. Znajdująca się tam kobieta została szczęśliwie uratowana w ostatniej chwili. Następnie fala powodziowa wyrwała z korzeniami wielometrowej wysokości drzewa, wszystko co leżało na jej drodze – ogrody, parcele – zostało pod wodą.

Tymczasem Nysa Kłodzka, nadal przybierała i wylała razem z Młynówką, która również przybrała olbrzymie rozmiary; o wiele większe niż przy pierwszej powodzi. Ulice MUEHLSTRASSE (?), UFERSTRASSE (?), i pewna część NIKOLAISTRASSE (Armii Krajowej) z wszystkimi drogami bocznymi. Szkoła Rolnicza „Śląski Dwór” („Schlesische Hof”), MEISEL–SCHMIEDE (?), Zakład Kamieniarski Foersthena (Foerstersthen Steinwerke) i wiele przyległych domów mieszkalnych było odciętych przez wodę.

Tak samo wyglądały łąki i pola aż do dworca – jak jedno wielkie jezioro. Tak więc w piątek rano komunikacja tam jak i do KEHLLEISTEN FABRIKEN (?), tartaku ROCZNZKA, mleczarni centralnej była zupełnie przerwana. Równie rozpaczliwy widok przedstawiała ulica Narutowicza (Glatzerstr.). Tu szturmująca woda strumyku gościckiego („Gos”) przez warsztaty samochodowe Michalczyka, zadała niezmierzone straty na ulicy i przeszkodziła we wszelkiej dalszej komunikacji w kierunku Kamienicy (Grenztal). Dodatkowo całe miasto w godzinach wieczornych pogrążyło się w ciemności, ponieważ przy mostku nad potokiem kamienickim przy BERGMANSTRASSE (Pocztowa) zostały zniszczone przez płynące pnie drzew, znajdujące się tam kabel i rurociąg gazowy. W tych ciemnościach nocy rozjaśnianych tu i ówdzie przez pochodnie rozbrzmiewały niekiedy syreny strażackie, które ostrzegały o zbliżającym się niebezpieczeństwie, oraz ogłaszano to i owo. Mieszkańcy, którzy w poszczególnych częściach miasta posiadali zagrożone domy, znajdowali noclegi w szkole św. Agnieszki, hali szpitala, w domu starców itp. Również nieustannie potrzebowano karetek sanitarnych do zabezpieczenia osób starszych i chorych. Niezmordowane były drużyny S.A , straży pożarnej i służb sanitarnych; dzień i noc w ruchu, aby nieść pomoc potrzebującym współtowarzyszom , nieraz z narażeniem własnego życia.

Szczególnie ciężką pracę musiała wykonać S.A. w dzielnicy WEHRDORF (?). Około północy spotkano ekipę ratunkową nyskich saperów. Informowano starostwo i komitet powiatowy partii o wielkości szkód powodziowych, które już drugi raz dotknęły miasto.

Największe przerażenie wywołała wiadomość w piątkowy poranek o godz. 9, że dwa duże łuki masywnego mostu na Nysie Kłodzkiej zostały zerwane przez powódź.

Zniszczony most nad Nysą Kłodzką w PaczkowieTo okropny widok zobaczyć ten zniszczony most, całą tę masę wody dookoła, która zatopiła przyległe drogi lokalne i przerwała wszelką komunikację. Również w piątek saperzy znowu byli na stanowiskach i oferowali w wielu miejscach ciężką pracę ratunkową. Po opadnięciu wysokiej wody nastąpiły ogromne szkody powtórne spowodowane przez powódź na terenie Paczkowa; dopiero teraz możliwe do oszacowania. Przy spokojnym nurcie, w marszu wzdłuż potoku kamienickiego rozpoczętym od mostu przy CHARLOTTENTHALER (?), gdzie wprawdzie nadbrzeżne mury wykazywały ciężkie uszkodzenia, ale powódź przetrwały – najpierw ukazał się nam widok na ogrody, wyposażenie stajni dwunastorodzinnego domu przy REICHENSTEINER STRASSE (?), które w większości obsunęły się w miejsce gdzie wcześniej była stodoła, oraz na wypłukany kawałek jezdni. Budka transformatorowa przy zakładzie krawieckim, której mocne mury zostały oderwane, groziła zawaleniem. Również niżej położony TREMERSCHE HAUS (?) padł ofiarą powodzi. Potok Kamienica w obrębie miasta wyżłobił sobie nowe koryto. W wielu miejscach brzeg został oberwany tak, że same wyrządzone tu szkody są niezmierzone i musi minąć sporo czasu zanim nadbrzeże zdoła się doprowadzić do porządku. Idźmy tym samym tropem dalej. Oto widzimy na tyłach mostu przez Kamienicę przy BERGMANNSTRASSE (Pocztowa) ruiny domu, oraz sterczące resztki mocnych, masywnych murów, również mocne pnie drzew wyrwane z korzeniami zostały tu położone w wodzie wzdłuż i wszerz . Jeszcze w niedzielę w tym miejscu strażacy byli zajęci pracami ratowniczymi. Następnie przy byłym obozie pracy urwały fale nadbrzeżne mury na odcinku około 60m i zniszczyły wszystkie urządzenia ogrodnicze. Ponury widok przedstawiała działka Gerbera Waltera przy MUEHLSTRASSE (?). Duży ogród warzywny i owocowy, który służył właścicielowi jako utrzymanie, stał się rumowiskiem z grubą warstwą błota. Żadnych śladów, że jeszcze niedawno było tu wyposażenie ogrodu. Woda potoku zrobiła sobie tutaj nowy ciek poprzez znajdującą się tu garbarnię, która zresztą poniosła odczuwalne straty, następnie parła przez dom i piwnicę. Również Szkoła Rolnicza (Śląski Dwór), Zakład Kamieniarski Foerstera jak i wszystkie domy i posiadłości przy WALLSTRASSE (?), MUEHLSTRASSE (?) oraz UFERSTRASSE (?) wraz z wystającymi elementami zostały otoczone i zalane wodą.

Gdy przybyliśmy nad duży masywny most nad Nysą Kłodzką , gdzie runęły dwa łuki, ujrzeliśmy dopiero prawdziwe, ogromne szkody powodziowe. Do tego wszystkiego brakowało miastu póki co wszelkich połączeń z dworcem kolejowym, który był osiągalny tylko przy dalekim objeździe przez Otmuchów. Duże szkody poniosła też peryferyjna dzielnica WEHRDORF, która musiała zostać ewakuowana, tartak Rocznzka wcześniej ogrodnictwo Huebscher`a i Śląska KEHLSTEINFABRIK (?) – gdzie jeszcze trwają prace porządkowe. Tam rozruch będzie podjęty tak szybko jak to możliwe.

Poprzez intensywne prace dzień i noc w niedzielę koło południa popłynął ponownie prąd i gaz.

 

{loadposition adsense1},

Dodaj komentarz